Węgierski przewoźnik zakończył rok finansowy 2026 rekordową liczbą pasażerów i wzrostem przychodów, ale jednocześnie odnotował niemal całkowity spadek zysku netto. Wyniki pokazują, że Wizz Air przechodzi głęboką restrukturyzację działalności, wycofując się z części ambitnych projektów rozwojowych i koncentrując na swoich tradycyjnych rynkach w Europie Środkowo-Wschodniej oraz południowej części kontynentu. To strategia, która ma przynieść lepsze wyniki w kolejnych latach, choć na razie kosztuje przewoźnika utratę rentowności.
Rok obrachunkowy 2026, obejmujący okres od 1 kwietnia 2025 r. do 31 marca 2026 r., był dla Wizz Aira czasem dwóch skrajności. Z jednej strony linie przewiozły rekordowe 69,7 mln pasażerów, czyli o 10 proc. więcej niż rok wcześniej, zwiększyły o 8 proc. przychody do 5,69 mld euro i poprawiły o 16,2 proc. wynik EBITDA do 1,32 mld euro. Z drugiej strony zysk netto praktycznie zniknął. Węgierski przewoźnik zakończył rok z wynikiem netto wynoszącym zaledwie 1,3 mln euro wobec 213,9 mln euro rok wcześniej. Zysk operacyjny spadł natomiast z 167,5 mln euro do 139,7 mln euro.
Choć na pierwszy rzut oka wyniki mogą rozczarowywać, zarząd przekonuje, że był to rok świadomych decyzji strategicznych mających przygotować firmę na kolejną dekadę działalności. – Rok finansowy 2026 był okresem nieustannej koncentracji na naszej strategii i dążeniu do bycia preferowanym partnerem podróży w Europie Środkowo-Wschodniej oraz na kluczowych rynkach całego kontynentu. Najważniejszym elementem roku był zestaw strategicznych decyzji mających przygotować firmę na długoterminową odporność i konkurencyjność – podkreślił József Váradi, dyrektor generalny Wizz Aira.
Koniec ekspansji na Bliski Wschód
Najważniejszą zmianą strategiczną była decyzja o wycofaniu się z części przedsięwzięć realizowanych poza głównym obszarem działalności przewoźnika. W trakcie roku Wizz Air zamknął bazę w Abu Zabi i rozpoczął wygaszanie działalności bazowej w Wiedniu. Oba projekty miały w przeszłości stanowić element budowy silnej pozycji przewoźnika poza Europą Środkowo-Wschodnią, jednak nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Zwolniona przepustowość została przesunięta przede wszystkim do Europy Środkowo-Wschodniej.
Dodatkowe samoloty trafiły m.in. do Warszawy, Katowic, Wrocławia, Gdańska, Budapesztu, Bukaresztu, Kiszyniowa, Sofii i Tirany. Równolegle rozwijane są wybrane rynki południowej Europy, przede wszystkim we Włoszech. Przewoźnik uruchomił również nowe bazy operacyjne w Bratysławie, Bukareszcie-Băneasie, Podgoricy, Tuzli, Erywaniu czy Warszawie-Modlinie. Efektem tej strategii jest wzrost udziału Wizz Aira w rynku Europy Środkowo-Wschodniej do 25,3 proc., co pozwoliło utrzymać pozycję największego przewoźnika regionu pod względem liczby oferowanych miejsc.
Powrót do „tradycyjnego” Wizz Aira
Jeszcze kilka lat temu przewoźnik mocno akcentował ambicje rozwoju na Bliskim Wschodzie i uruchamiania coraz dłuższych połączeń. Wyniki za rok finansowy 2026 pokazują jednak wyraźną zmianę filozofii. Węgierski niskokosztowiec wraca więc do modelu, który przez lata budował jego sukces – dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej oraz rozwijania ruchu turystycznego do popularnych kierunków południowej Europy.
To nie przypadek, że największe inwestycje rozwojowe kierowane są dziś do Polski, Rumunii, Węgier, Albanii czy Mołdawii. Są to rynki, na których przewoźnik ma mocno ugruntowaną pozycję, wysoką rozpoznawalność marki oraz możliwość dalszego zwiększania udziałów rynkowych. – Podjęte w roku obrachunkowym 2026 działania jeszcze bardziej wzmocniły naszą odporność oraz fundamenty biznesu. Dzięki jasnej strategii, bardzo efektywnemu modelowi operacyjnemu, młodej flocie i silnej pozycji finansowej jesteśmy dobrze przygotowani do długoterminowego wzrostu – ocenił Váradi.
Linie lotnicze o modelu niskokosztowym nie ukrywają również, że po zakończeniu wojny zamierzają szybko wrócić na Ukrainę, którą nadal postrzegają jako jeden z najbardziej perspektywicznych rynków rozwoju.
Silniki Pratt & Whitney nadal ograniczają rozwój
Choć problem silników Pratt & Whitney GTF stopniowo słabnie, nadal pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla przewoźnika. Na koniec marca 2026 r. uziemionych pozostawało 30 samolotów wymagających obowiązkowych inspekcji silników. Rok wcześniej liczba ta wynosiła 42 maszyny. Budżetowy przewoźnik zakłada, że do końca kolejnego roku finansowego liczba uziemionych samolotów spadnie do 15-20, a całkowite rozwiązanie problemu nastąpi do końca 2027 r.
Jednocześnie Wizz Air nadal rozwija flotę. W ciągu roku odebrano 39 airbusów A321neo oraz siedem airbusów
A321XLR, które nie będą już traktowane jako maszyny o ultradługim zasięgu. Łączna liczba samolotów wzrosła do 262, a udział maszyn nowej generacji osiągnął 75 proc. Średni wiek floty wynosi zaledwie 4,5 roku i pozostaje jednym z najniższych w Europie.
Rosną koszty, a wojna z Iranem uderzyła w wyniki
Choć ceny paliwa były niższe niż rok wcześniej (zapłacono za kerozynę 1,76 mld euro), przewoźnik zmagał się z gwałtownym wzrostem innych kosztów. Koszty utrzymania floty wzrosły aż o 40 proc., do 462,8 mln euro. Amortyzacja zwiększyła się o niemal 22 proc., a koszty pracownicze o ponad 16 proc. Wzrosły również opłaty lotniskowe i nawigacyjne, które przekroczyły 1,5 mld euro.
Coraz większym obciążeniem stają się także regulacje środowiskowe. Wydatki związane z systemami ETS i CORSIA wzrosły do 273,3 mln euro, a pierwszy rok obowiązkowego wykorzystania zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF) kosztował Wizz Aira dodatkowe 56,5 mln euro. Pozytywną informacją jest natomiast poprawa punktualności operacji. Koszty zakłóceń lotów i wypłacanych pasażerom rekompensat spadły z 166,5 mln euro do 136,7 mln euro, a wydatki na leasing samolotów wraz z załogami zostały znacząco ograniczone po zakończeniu części tymczasowych programów wet lease.
Dodatkowym obciążeniem dla przewoźnika były wydarzenia geopolityczne. Po eskalacji konfliktu z udziałem Iranu pod koniec roku obrachunkowego Wizz Air został zmuszony do ograniczenia części operacji na Bliskim Wschodzie. Region odpowiadał za około pięć proc. wszystkich oferowanych miejsc oraz około 10 proc. oferowania mierzonego fotelokilometrami. Według spółki konflikt mógł obniżyć wynik finansowy nawet o około 50 mln euro. Negatywny wpływ został jednak częściowo ograniczony dzięki zabezpieczeniom paliwowym. Linie ograniczały również loty do Tel Awiwu, które zaczęto przywracać dopiero pod koniec maja.
Ostrożny optymizm przed rokiem 2027
Mimo poprawy wielu wskaźników operacyjnych zarząd nie zdecydował się na publikację pełnej prognozy finansowej na kolejny rok obrachunkowy. Powodem pozostaje niepewna sytuacja geopolityczna oraz trudność w oszacowaniu dalszych skutków konfliktów na Bliskim Wschodzie. Spółka zapowiada jednak dalszy wzrost oferowania – o około 15 proc. w pierwszym kwartale i około 20 proc. w drugim kwartale roku finansowego 2027.
– Nasze priorytety są jasne. Będziemy nadal koncentrować się na podstawowych rynkach, przywracać pełne wykorzystanie floty wraz z poprawą dostępności silników, utrzymywać dyscyplinę w zakresie wzrostu i kosztów oraz dalej podnosić niezawodność operacji. W roku finansowym 2027 będziemy inwestować we flotę, pracowników i możliwości komercyjne, aby wspierać długoterminowy wzrost Wizz Aira – zapowiedział prezes przewoźnika.
Nowością ma być WiFi (Starlink).Wyniki za rok finansowy 2026 pokazują linie lotnicze znajdujące się w okresie przejściowym. Wizz Air wraca do swoich korzeni i wzmacnia pozycję na rynkach, które przez lata były źródłem jego sukcesu. Strategia ta ma potencjał poprawy rentowności w kolejnych latach, jednak na razie jej koszt pozostaje wysoki. Rekordowa liczba pasażerów nie przełożyła się bowiem na rekordowe zyski, a inwestorzy nadal czekają na moment, w którym przewoźnik ponownie zacznie generować wyniki odpowiadające skali jego działalności.